Holandia - Haarlem
O ile dobrze pamiętam podróż do Haarlem nie była wcześniej przez nas planowana. Haarlem to miasto, które nie widnieje raczej w przewodnikach jako miejsce, które należy odwiedzić. A i my trafiliśmy tam chyba przez przypadek przy okazji wycieczki do Amsterdamu, jako że była tam stacja kolejowa. Swoją drogą ciekawe co sprawiło że wybraliśmy akurat pociąg z Haarlem, a nie z naszego Zandvoort.
Nie pamiętam też jak to się stało, że następnego dnia po wyprawie do Amsterdamu wsiedliśmy z Andrzejem do autobusu pod naszym campingiem i pojechaliśmy w dwójkę na spacer do tego miasta. Ale czy to w ogóle jest istotne co nami kierowało...?
Faktem jest, że miasto przyciągnęło nas w jakiś sposób ... i zauroczyło!
Miasto nie jest małe, a jednak jego spokój nas pochłonął, a spacer wzdłuż kanału zaprowadził nas pod Adriana ->
Przypadkiem okazało się że i Haarlem ma swoją "dzielnicę czerwonych latarni",
a właściwie jedną malutką uliczkę.
Ale to odkrycie nie zbulwersowało mnie w ogóle mimo, że stojąca w okienku panienka usilnie próbowała
zwrócić na siebie uwagę Andrzeja.
Wszystko to było po prostu mniej przytłaczające niż w Amsterdamie.
a właściwie jedną malutką uliczkę.
Ale to odkrycie nie zbulwersowało mnie w ogóle mimo, że stojąca w okienku panienka usilnie próbowała
zwrócić na siebie uwagę Andrzeja.
Wszystko to było po prostu mniej przytłaczające niż w Amsterdamie.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz